Blog powstał 13.08.2010r.
...teksty i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa. Uszanuj moje prawa do nich (ustawa z dnia 4. lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Nie zezwalam na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Zdjęcia z innych źródeł są opatrzone odpowiednią adnotacją...

----------- Translate ----------

07 lutego 2015

...ciemno-różany pled...

Witajcie w sobotni wieczór.
 Jak wspominałam poprzednio obfotografowałam wydziergany pled,
ale miałam dość spore problemy z wyborem zdjęć do publikacji.

 

 Wzór pledu miał być nieco inny, w zasadzie zupełnie inny.
Tym ściegiem zaczęłam pracę, bo tak sobie wymyśliłam jego brzegi.
Reszta to miały być warkocze, ale jakoś wszystko mi się ze sobą gryzło, sprułam
i postanowiłam wydziergać całość ściegiem z obwoluty.
Bardzo prosty, ale świetnie pasuje do tego koloru - pomiędzy brudnym różem a ciepłym brązem.

 

Pled jest raczej małych rozmiarów 130x160cm, co podyktowane zostało ograniczoną ilością włóczki,
a nowych motków nie chciałam już dokupować.
 Wykorzystałam wzór z elementu kocyka dziecięcego, który jakiś czas temu pokazywałam (klik).
 Wzór jest dość prosty, ale mozolny, bo trzeba często przekładać oczka.
Dziergałam go 21 godzin.
Do prucia - fatalny.


Napiszę kilka słów o schematach czy opisach. Niejednokrotnie wspominałam, że jestem samoukiem.
Dziergać na drutach i szydełkować nauczyłam się sama,
dobrze czytam schematy bez spoglądania w legendę, może to zasługa umysłu ścisłego,
rzadko czytam opisy, zupełnie do mnie nie przemawiają.
Pierwsze kroki stawiałam w pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku - ale to brzmi :-)
Nie było wówczas za wiele materiałów na temat tych dziedzin dziewiarskich.
Z czasem pokazało się czasopismo Sandra,
które kupowałam regularnie i tam wgapiałam się w ściegi i zdjęcia.
Włóczki tam prezentowane były w tamtych czasach zupełnie poza zasięgiem.
Zrobiłam kilka swetrów bazując na opisach, ale zawsze było z tym coś nie tak,
dlatego postanowiłam sprawy wziąć w swoje ręce i dziergać tak, jak mi w duszy gra.
I to się sprawdziło i tak jest do dzisiaj.

 

Rozpoczęcie nauki dziergania w dzisiejszych czasach jest łatwiejsze:
dostępna literatura fachowa, czasopisma, książki, internet, blogi, filmiki instruktażowe, itp., itd.,
no i taaaaki wybór i tak łatwy dostęp do włóczek z całego świata.
Mimo, że czasy się zmieniły ja pozostałam przy swoim, może dlatego, że tak się nauczyłam.
Dodatkowo mam chyba niezłą intuicję, bo większość rzeczy przychodzi mi łatwo,
no i mnóstwo cierpliwości do dziergania, bo np. do szycia już nie :-)
Mam kilka książek, do których czasem zaglądam,
czasopisma kupuję tylko ze względu na dane zamówienie i nadal dziergam ufając tylko sobie.
Prowadzę kajecik, w którym zapisuję swoje pomysły i powoli je wdrażam w życie,
w miarę możliwości czasowych oczywiście.

  
Prezentowane na blogu prace są moimi własnymi projektami. 
Czasem oczywiście zdarza mi się wykorzystać jakiś opis, a raczej schemat ściegu,
wówczas zawsze! podaję link do źródła.
 Zdarza mi się również wykorzystać pomysł z jakiegoś popularnego dziewiarskiego czasopisma,
bo akurat Klient sobie taki właśnie sweter zażyczył, i również to podaję w publikowanym poście.
Nigdy nie wykonuję kopii cudzych pomysłów dziergając np. ze zdjęcia.
Umiałabym to zrobić, ale szanuję pracę innych,
bo wiem ile trzeba wysiłku, by wytworzyć daną rzecz od podstaw.
Wiedzą o tym osoby, które tym się właśnie zajmują
i publikują opracowane przez siebie opisy swoich projektów na np. Ravelry.
Chylę czoło!!!


Wracając do procesu wytwórczego.
Wiele osób nie zajmujących się dzierganiem nie zdaje sobie sprawy z tego, jak to wszystko wygląda.
Ja nie biorę drutów i od razu w godzinę mam gotową rzecz - zaprojektowaną i wykonaną.
Na początku część teoretyczna, czyli projektowanie na papierze: rysunki, później dobór włóczki,
długie minuty z ołówkiem w ręku i trochę matematyki by wszystko dokładnie obliczyć,
by wpasować dzianinę w odpowiedni rozmiar.
 
 

Później następuje strona praktyczna, czyli próbka i rozpoczęcie dziergania, etap mozolnej pracy.
Tutaj często trzeba pruć, choć czasem się zdarza, że wszystko pasuje od razu.
Moje "dziergadła" są zazwyczaj w pojedynczych egzemplarzach.
Oprócz rysunków i małych wskazówek nie robię opisów, bo szkoda mi na to czasu.

 
 Kolejnym etapem jest fotografowanie,
bo przecież zdjęcia gotowej rzeczy są bardzo ważne i tutaj kolejne godziny. Przynajmniej ja tak mam. 
W przypadku ubrań jest prościej, bo manekin, wieszak, rozłożenie na płasko i już.
Inaczej jest np. z pledami czy poduszkami.
Do takich zdjęć przygotowuję się bardzo długo, w zasadzie już na etapie dziergania.
Układam w głowie stylizację, kolorystykę, w której zaprezentuję np. pled,
szukam dodatków, które będą do niego pasowały.
Często zdarza mi się obejść kilka sklepów by znaleźć coś, co ładnie uzupełni całość.
I po tym wszystkim czas na zdjęcia. W zasadzie to najprzyjemniejsza część.
Później ewentualna obróbka zdjęć w programie graficznym
i w końcu finał - opublikowanie zdjęć na blogu.

  
Dlaczego o tym wszystkim piszę? 
Bo wiele osób prosi mnie o opisy czy schematy do moich projektów. 
Rzadko coś udostępniam, ale to nie jest jakaś moja zła wola, 
po prostu nie zajmuję się wykonywaniem opisów czytelnych dla innych, szkoda mi na to czasu.
Zamiast tracić czas na opis, wolę zaprojektować i wydziergać coś nowego.


A propos nowego - na drutach kolejny pled, ale pewnie dopiero go skończę... w marcu?????
Muszę zrealizować po drodze kilka nowych zamówień.
Na początek beżowy rozpinany sweter, już na drutach.
Pozdrawiam ciepło
Monika

14 komentarzy:

  1. Doskonale Cię rozumiem. Podobnie jak Ty przygodę dziewiarską rozpoczęłam w latach osiemdziesiątych i pamiętam tamte realia. Też projektuję z własnej wyobraźni, też przenoszę pomysły na papier i przeliczam wszystko przed rozpoczęciem robótki. I zdecydowanie wolę schematy, z opisów nie korzystam są dla mnie nieprzejrzyste
    Gorąco pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry! Dziękuję za waszą pracę! Dawno temu czytałem bloga, naprawdę lubię wszystko))) Plaid zaskakująco dobre z nim i oddycha komfort startowej)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały pled :-) Przepiękny kolor i cudne wzory :-)
    Podziwiam Twoją cierpliwość...
    Przeczytałam wszystko, co napisałaś i zgadzam się z Tobą w 100 %. Szanuję Ciebie i Twoje zdanie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzisiejsze Twoje zdjęcia są tak piękne, tak profesjonalne, tak plastyczne i tak bardzo pastelowe. (Jako perfekcjonistka) widzę już po zdjęciach ile pracy ( i serca ) w to wszystko wkładasz. Sam pled wspaniały, cudowny i tak pięknie zaprezentowany, chylę czoła do samej ziemi:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobrze opisałaś cały proces twórczy, myślę podobnie jak Ty. Pled wyszedł piękny, a zdjęcia w pełni to piękno pokazują.

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczny:) I w dalszym ciągu podziwiam samozaparcie do dziergania takich dużych projektów! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Doskonale wiem co masz na myśli. Wszystkie wiemy, że nasze hobby jest czasochłonne i wymagające, jednak :) I wiem, że bardzo... wkurza jak ktoś coś odgapi i nic nie wspomni o autorze, który się napracował, nakombinował, naliczył...Jednocześnie mam ogromny dylemat, ponieważ zakochana w Twoich pledach, mam na drutach właśnie, tylko trochę ale jednak podobny do Twojego. I mogłabym udać, że nigdy wcześniej Twojego nie widziałam...ale właśnie widziałam i zamarzyłam o małym skromnym pledziku :) I co teraz ? Usprawiedliwiam się ale to dlatego, że szanuję Ciebie a Twoje grubasy i pledy uwielbiam.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziergaj pled śmiało :-) W zasadzie to bardzo miłe, że udało mi się wykonać coś, co komuś spodobało się na tyle, że zapragnął mieć coś podobnego. To bardzo budujące :-) Jeśli przy tym poda link do źródła, to nie ma z tym problemu, to jest uczciwe. Zresztą ja tak postępuję i oczekuję tego od innych, ale na uczciwość niektórych niestety nie ma co liczyć. Zdarzają się sytuacje, że ktoś wykonuje kopię i nawet nie wspomni o autorze. Co więcej, zdarzyło mi się, że mój pled ecru ktoś wykonał i zamieścił u siebie mój schemat pisząc, że to jego. To nie tyle denerwujące, co bezczelne. W dobie internetu takie sytuacje zdarzają się często, ale nie jesteśmy w stanie pisać do każdego, kto tak nieuczciwie postępuje, by poszanował naszą pracę.
      Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam ciepło :-)

      Usuń
  8. Podziwiam niezmiennie te Twoje pledy, bo to bezmiar oczek i mnóstwo pracy.
    Tak to właśnie jest, że osoby "z boku" często nie zdają sobie sprawy, ile czasu trzeba poświęcić, pracy wykonać nad takimi projektami.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pled jest świetny :)
    I doskonale rozumiem dlaczego nie masz ani czasu, ani ochoty dzielić się swoimi pomysłami na prace. A ze schematami mam to samo - wolę je niż opisy, są dla mnie o wiele czytelniejsze. Może wynika to z tego, że jestem wzrokowcem i też umysłem ścisłym.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też Cię świetnie rozumiem. Jakbyś czytała w moich myślach!
    Dziergałam dużo w tamtych czasach kiedy to nic w sklepach nie było. Prułam stare dzianiny, niekiedy wiązałam nić ze sobą, by coś oryginalnego stworzyć.
    Pamiętam jak wielkie wrażenie na mnie zrobił sklep pełen włóczek i akcesoriów do robótek w Paryżu pod koniec lat 70.
    Teraz też coś dziergam ale nie na taką skalę jak dawniej. Decoupage mnie bardzo wciągnął. Ale do Ciebie strasznie lubię zaglądać. I po obejrzeniu Twoich tak profesjonalnych zdjęć, aż mnie kusi żeby znów druty wziąć do ręki.

    Pozdrawiam serdecznie. Marta.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zwykle prześliczny pled. Zgadzam się z Tobą w 100%. Ja nie pokazuje zdjęcia czyjejś pracy jak nie znam autora. Dla mnie schematy też są bardziej czytelne. Ostatnio spodobał mi się jeden projekt- schemat jakiś taki tabelkowo-opisowy + opis na 4 strony, niestety przez opis chwilowo projekt zawieszony.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo piękne rzeczy...
    Zaczynałam dzierganie w pierwszej połowie lat 80-tych (razem z liceum), jeszcze w stanie wojennym. Pamiętam kupowanie jakichś ogromnych dzianin, tzw. "z paczki" na targowiskach, prucie, farbowanie i pracowite dzierganie, żeby mieć w co się ubrać. Wtedy nauczyłam się czytać schematy, bo nie rozumiałam ni w ząb opisów np. z Marie Claire lub Neue Mode. Sandry i Vereny to czasy późniejsze... Boże drogi, jakie tam były włoczki - oczy na szypułkach normalnie. Pozdrawiam serdecznie Florencja

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post! i ja jestem samoukiem. Kiedyś mama pokazała mi prawe i lewe oczka, i warkocze. Reszty nauczyłam się sama bom uparta ;) Pół roku leżenia plackiem w ciąży to dałam rade tylko dziergać :) Ale ja nadal mam problem z czytaniem opisów. Choć idzie mi już coraz lepiej. Mój mąż zawsze się śmieje, że nie potrafię zrobić czegoś szablonowego, i nawet jak mam gotowy opis to zawsze wcisnę 3 swoje grosze...nauczyłam się samemu kombinować. Masz rację, jest rzeczywiście dużo łatwiej nauczyć się teraz czegoś nowego.
    Robię coś niecoś dla znajomych znajomych ale są to proste rzeczy na zasadzie - "kupiłam piekną włóczkę, chcę prosty sweter!" Szkoda, że tak mało ludzi to docenia... Marzy mi się własna marka :) Pozdrawiam Mistrzynię :)

    OdpowiedzUsuń

...dziękuję za komentarz...

Komentarz pojawi się po moderacji, dzięki czemu mam pewność, że każdy został przeczytany.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...